Menu

Europejskie wiadomości bez granic. W Twoim języku.

Menu
×

Nieoznakowane pomniki wstydu UE w Chorwacji i Bośni

Ten artykuł jest częścią serii „1000 istnień, 0 nazwisk: Śledztwo w sprawie grobów na granicy, czyli jak UE łamie ostatnie prawa migrantów”

W wiosce Siče we wschodniej Chorwacji na cmentarzu jest więcej mieszkańców niż żywych. Wioska ma 230 żywych mieszkańców i 250 zmarłych. Mówiąc dokładniej, na cmentarzu spoczywa 247 mieszkańców i trzy nieznane osoby. Byłoby tam więcej ludzi, gdyby Siče nie otrzymało własnego cmentarza dopiero w latach 70-tych. Byłoby ich też jeszcze więcej, gdyby, jak wielu z tego regionu, nie wyjechali do większych miast w poszukiwaniu lepszego życia. Również za granicą, głównie do Niemiec.

Groby mieszkańców Siče krótko mówią odwiedzającym, kim byli ci ludzie, gdzie jest ich miejsce i czy ich bliscy się o nich troszczą. Tak to już jest z grobami, że podsumowują podstawowe informacje o naszym życiu.

Jeśli na grobie widnieje tylko napis „NN”, oznacza to tragedię.

Kim są te trzy osoby, których imion nie znamy? Dlaczego ich ostatnim miejscem spoczynku jest zwykły grób w Siče?

Miejscowi powiedzą, że migranci utonęli w pobliskiej rzece. To małe miejsce, to mały cmentarz i wszyscy wszystko wiedzą.

Nawet jeśli nie wiedziałeś, to jasne jest, że te trzy osoby tam nie pasują.

Zostali oni pochowani całkowicie oddzielnie od reszty cmentarza. Trzy drewniane krzyże z napisami NN, wbite w ziemię na skraju cmentarza. NN, skrót od łacińskiego nomen nescio, dosłownie oznacza „nie znam nazwy”. Oficjalne wyjaśnienie od operatora publicznego cmentarza jest takie, że pozostawiono miejsce na więcej możliwych pochówków osób, których nazwiska nie są znane. Jednak wyjaśnienie, które przychodzi na myśl, gdy tam dotrzesz, jest takie, że zostali pochowani osobno, aby nie mieszali się z miejscowymi. Albo, jak powiedział burmistrz innego miasta, gdzie migranci NN również zostali pochowani na skraju cmentarza, w rozmowie telefonicznej: „Żeby nie przeszkadzali”.

Na cmentarzu w Siče są to jedyne trzy groby, którymi nikt się nie opiekuje. W ciągu około pięciu lat może zniknąć po nich wszelki ślad. Operator publicznego cmentarza jest zobowiązany do pochowania niezidentyfikowanych ciał, ale nie do utrzymywania grobów, chyba że grób należy do osoby o „szczególnym znaczeniu historycznym i społecznym”.

NN1, NN2 i NN3 mają szczególne znaczenie tylko dla ich bliskich, którzy prawdopodobnie nawet nie wiedzą, gdzie się znajdują. Może czekają, aż w końcu odezwą się z Europy Zachodniej. Może ich szukają. Może ich opłakują.

Groby NN1, NN2 i NN3 na cmentarzu w miejscowości Siče we wschodniej Chorwacji. Zdjęcie: Tina Xu

Tożsamości znane, ale pochowane jako nieznane

Jeśli poszperasz trochę głębiej, dowiesz się co nieco o tych, którzy spoczywają tutaj bezimiennie.

Wczesnym, mroźnym rankiem 23 grudnia 2022 r. policja znalazła dwa ciała na brzegu Sawy, rzeki oddzielającej Chorwację od Bośni i Hercegowiny. Oddziela Unię Europejską od reszty Europy. Według raportu policji, znaleziono również grupę dwudziestu obcokrajowców, którzy nielegalnie przedostali się do Chorwacji przez rzekę. Grupie brakowało jeszcze jednej osoby. Po szeroko zakrojonych poszukiwaniach, po południu znaleziono trzecie ciało. Patolog ze Szpitala Ogólnego w mieście Nova Gradiška ustalił czas zgonu wszystkich trzech osób na godzinę 2:45. Dwóch zmarło z powodu hipotermii, jeden utonął.

Niebezpieczna rzeka Sava, która oddziela Unię Europejską od reszty Europy. Zdjęcie: Tina Xu

Znaleziono przy nich dowody tożsamości z obozu dla uchodźców w Bośni i Hercegowinie. Dowiedzieliśmy się, że zgodnie z ich dokumentami tożsamości, wszyscy trzej pochodzili z Afganistanu: Ahmedi Abozari miał 17 lat, Basir Naseri 21 lat, a Shakir Atoin 25 lat. NN1, NN2 i NN3.

Inni migranci z grupy również potwierdzili tożsamość dwóch z nich, jak powiedziała nam administracja policji okręgu Brodsko-Posavska. Dlaczego więc zostali pochowani jako NN? Jeśli było wiadomo, że pochodzą z Afganistanu, dlaczego zostali pochowani pod krzyżami? Jeśli rodziny ich szukają, jak je znajdą?

Zarząd cmentarza był uprzejmy i powiedział, że dokonują pochówków zgodnie z tym, co jest napisane w zezwoleniu na pochówek podpisanym przez patologa – a było tam napisane NN.

Patolog powiedział, że wprowadza dane na podstawie informacji otrzymanych od policji.

Właściwy departament policji powiedział nam, że osoba została pochowana zgodnie z zasadami lokalnej gminy.

Cmentarz Siče należy do gminy Nova Kapela, której burmistrz, Ivan Šmit, z niezadowoleniem wymienił wszystkie koszty, jakie jego gmina poniosła na te pochówki i powiedział, że każdy, kto jest skłonny za to zapłacić, może zmienić napis NN na nazwiska.

Natknęliśmy się na szereg podobnych niejasności administracyjnych podczas badania sposobu, w jaki władze postępują ze zmarłymi osobami, które odzyskują na granicach UE w ramach dochodzenia w sprawie grobów granicznych przeprowadzonego przez zespół ośmiu freelancerów z całej Europy wraz z Bezstronne wiadomości, The Guardian oraz Süddeutsche Zeitung.

Nie istnieje scentralizowana europejska baza danych dotycząca liczby grobów migrantów w Europie.

Zespołowi udało się jednak potwierdzić istnienie co najmniej 1 931 grobów migrantów w Grecji, Włoszech, Hiszpanii, Chorwacji, na Malcie, w Polsce i Francji, pochodzących z lat 2014-2023. Spośród nich 1 015 było niezidentyfikowanych. Ponad połowa niezidentyfikowanych grobów znajduje się w Grecji (551), we Włoszech (248) i w Hiszpanii (109). Dane zostały uzyskane na podstawie baz danych organizacji międzynarodowych, organizacji pozarządowych, naukowców, władz lokalnych i cmentarzy oraz wizyt terenowych.

Zespół odwiedził 24 cmentarze w Grecji, Hiszpanii, Włoszech, Chorwacji, Polsce i na Litwie, gdzie znajduje się łącznie 555 grobów niezidentyfikowanych migrantów w ciągu ostatniej dekady, od 2014 do 2023 roku.

Są to tylko ci, których ciała zostały znalezione. Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża (MKCK) szacuje, że ponad 93% osób zaginionych na granicach Europy nigdy nie zostaje odnalezionych.

Rodziny zagubione w biurokracji

Grudzień 2022 roku, kiedy zginęło trzech młodych Afgańczyków, był bardziej deszczowy niż zwykle, a rzeka Sava wezbrała. Na początek jest duży i szybki.

W tym rejonie, zaledwie trzy dni wcześniej, pięciu obywateli Turcji zaginęło po tym, jak ich łódź wywróciła się na Sawie. Wśród nich była dwuletnia dziewczynka, dwunastoletni chłopiec i ich rodzice. Brat zaginionego ojca przyjechał z Niemiec do Chorwacji, aby dowiedzieć się, co stało się z rodziną. Z dokumentacji, którą posiadamy, wynika, że z pomocą tłumaczki Niny Rajković próbował uzyskać informacje o swoich zaginionych krewnych z kilku posterunków policji. Nawet kilka miesięcy później nie otrzymał żadnych aktualizacji.

Obaj chcieli złożyć zawiadomienie o zaginięciu osoby, ale policja powiedziała im, że nie ma sensu tego robić, jeśli osoba nie była wcześniej zarejestrowana na terytorium Chorwacji lub Bośni i Hercegowiny.

Napotkaliśmy wiele podobnych przykładów. Młody mężczyzna przybył do Chorwacji i zgłosił policji w Chorwacji i Słowenii, że jego brat utonął w rzece Kupa, która oddziela oba kraje. Jednak zaginięcie jego brata nie zostało zarejestrowane w chorwackiej krajowej bazie danych osób zaginionych, która jest publicznie dostępna. Policja nie skontaktowała się z nim po tym, jak w kolejnych dniach w Kupie znaleziono kilka niezidentyfikowanych ciał.

Innym przykładem jest Afgańczyk, który czekał sześć miesięcy na przewiezienie z Chorwacji do Bośni i Hercegowiny ciała swojego brata, który utonął, gdy razem próbowali przeprawić się przez Sawę, również w grudniu 2022 r., aby mógł go pochować. Chociaż potwierdził, że to jego brat, proces identyfikacji był długi i skomplikowany.

Jest wiele rodzin, które próbowały z daleka odnaleźć swoich bliskich, którzy zaginęli na terytorium Chorwacji, ale w końcu się zniechęciły.

Istnieje wiele pytań i niewiele jasnych odpowiedzi, jeśli chodzi o kwestię zaginionych i martwych migrantów na tak zwanym Szlaku Bałkańskim, którego częścią jest Chorwacja. Nie ma jasnych protokołów i procedur określających, komu i jak zgłosić zaginięcie osoby. Nie wiadomo, czy zaginieni migranci są aktywnie poszukiwani, tak jak turyści, którzy znikają latem. Nie jest jasne, ile i jakie informacje są potrzebne do identyfikacji.

„Wydaje mi się, że obieg informacji między instytucjami i poszczególnymi działami prawie nie istnieje”.

Marijana Hameršak
Marijana Hameršak, aktywistka i szefowa projektu „European Regime of Irregular Migration on the Periphery of the EU” Instytutu Etnologii i Badań Folklorystycznych w Zagrzebiu. Zdjęcie: Tina Xu

„W jednym przypadku zajęło mi to ponad dwa miesiące i dziesiątki telefonów i e-maili na różne adresy, posterunki policji, wydziały policji, szpitale i biuro prokuratora stanowego, tylko po to, aby zainicjować identyfikację, która do dziś, ponad rok później, nie została zakończona” – mówi Marijana Hameršak, aktywistka i szefowa projektu.European Regime of Irregular Migration on the Periphery of the EU” Instytutu Etnologii i Badań Folklorystycznych w Zagrzebiu, który gromadzi wiedzę i dane na temat zaginionych i zmarłych migrantów.

Poszukiwania zaginionych migrantów i próby identyfikacji zmarłych w Chorwacji, a także w sąsiedniej Bośni i Hercegowinie, najczęściej opierają się na wysiłkach wolontariuszy i aktywistów, którzy, podobnie jak Marijana, niestrudzenie poszukują informacji w chaotycznej administracji, ponieważ rodziny, które nie znają języka, uważają to zadanie za praktycznie nie do pokonania.

„Umrzyj lub spełnij swoje marzenie”

Grupa na Facebooku „Martwi i zaginieni na Bałkanach” stała się centralnym miejscem wymiany zdjęć i informacji o zaginionych i zmarłych między rodzinami i aktywistami.

Właściwe Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie ma strony internetowej w języku angielskim z adresem, pod którym można napisać z Afganistanu lub Syrii i zapytać o los bliskich, zostawić informacje o nich i zgłosić ich zaginięcie. Nie ma również regionalnej bazy danych o zaginionych i zmarłych migrantach, nad którą współpracowałyby administracje policyjne, nawet te z krajów, w których odnotowuje się najwięcej przekroczeń granicy – od Bośni i Hercegowiny po Chorwację.

W rozmowie z naszym zespołem Dunja Mijatović, Komisarz Praw Człowieka Rady Europy, podkreśliła, że utworzenie scentralizowanej europejskiej bazy danych zaginionych i zmarłych migrantów jest niezwykle ważne. Gdyby taka baza danych łączyła dane przed- i pośmiertne dotyczące zmarłego, szanse na identyfikację znacznie by wzrosły.

„Rodziny mają prawo poznać prawdę o losie swoich bliskich”.

Dunja Mijatović, komisarz praw człowieka Rady Europy

Jednak współpraca policyjna w utrzymywaniu nieprzepuszczalności zewnętrznej granicy UE jest skuteczna.

Wcześniej ludzie próbujący migrować nie próbowali tak często przekraczać Sawy. Wiedzieli, że to zbyt niebezpieczne. Dzielą się informacjami między sobą i nie zapuszczają się na taką rzekę w dziecięcych pontonach lub dętkach. Chyba że są całkowicie zdesperowani. Odepchnięcia i użycie siły, o których od lat ostrzegają organizacje takie jak Amnesty International i Human Rights Watch, utrudniły chorwackiej policji przekraczanie innych, mniej niebezpiecznych punktów wzdłuż chorwackiej granicy, która jest najdłuższą zewnętrzną granicą lądową w Unii Europejskiej. Jak powiedział nam młody Marokańczyk z Bośni i Hercegowiny, który 11 razy próbował przekroczyć granicę z Chorwacją, ale za każdym razem był odpychany przez chorwacką policję: „Masz dwa wyjścia: umrzeć lub spełnić swoje marzenie”.

Trudno określić, ilu zginęło na Szlaku Bałkańskim, próbując spełnić swoje marzenie. Najbardziej kompleksowe dane dotyczące krajów byłej Jugosławii zostały zebrane przez badaczy projektu „European Regime of Irregular Migration on the Periphery of the EU (ERIM)„. W latach 2014-2023 odnotowano 346 ofiar w Chorwacji, Bośni i Hercegowinie, Serbii, Słowenii, Macedonii Północnej i Kosowie. Każdy wpis w bazie danych ERIM jest indywidualny i zawiera tyle danych, ile udało się zebrać badaczom, którzy korzystają ze wszystkich dostępnych źródeł – doniesień medialnych, świadków, oficjalnych statystyk, kanałów aktywistów. Liczba ta jest jednak z pewnością znacznie wyższa. Niektórzy zaginieni nigdy nie zostali nawet nigdzie zarejestrowani.

Wielu ciał nigdy nie odnaleziono. Na przykład inne popularne przejście graniczne, pasmo górskie Stara Płanina między Bułgarią a Serbią, jest trudnym i niedostępnym terenem. Tylko ci, których ten sam los zapędził na tę trasę, natkną się na ciała i nie będą ryzykować spotkania z władzami, aby to zgłosić.

Jeśli ludzie zginą na polach minowych pozostałych po wojnach w Chorwacji oraz Bośni i Hercegowinie, z ich ciał niewiele zostanie. Większość ciał znaleziono utopionych w rzekach, ale nie ma szacunków co do tego, ilu utoniętych nigdy nie zgłoszono jako zaginionych lub nigdy ich nie odnaleziono.

Chorwackie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przekazało nam dane dotyczące migrantów, którzy zmarli w Chorwacji od 2015 r., kiedy zaczęto prowadzić rejestry, do końca listopada 2023 r.: według danych na terytorium Republiki Chorwacji zmarło łącznie 87 migrantów. Mówiąc dokładniej: tyle ciał znaleziono w Chorwacji. Żaden oficjalny organ w Chorwacji, Bośni i Hercegowinie oraz Serbii nie prowadzi ewidencji migrantów pochowanych na tym terytorium.

Udało nam się jednak uzyskać dane dla Chorwacji, dzięki zapytaniom wysłanym na ponad 500 adresów miast, gmin i spółek komunalnych zarządzających cmentarzami. Według uzyskanych danych na 32 cmentarzach w Chorwacji znajduje się 59 grobów migrantów, którzy zostali pochowani w ciągu ostatniej dekady, a mianowicie od 2014 r. do września 2023 r. Spośród nich 45 nie zostało zidentyfikowanych. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych twierdzi, że od 2001 roku próbki DNA są pobierane od wszystkich niezidentyfikowanych ciał. Poprosiliśmy Ministerstwo o umożliwienie nam rozmowy z ekspertami zajmującymi się identyfikacją migrantów, ale nie otrzymaliśmy zgody.

Niektórzy z pochowanych zostali ekshumowani i zwróceni rodzinom w kraju pochodzenia, choć jest to proces wymagający i niezwykle kosztowny dla rodzin.

Ciężar niewiedzy

Wśród grobów NN znajduje się martwe dziecko z Syrii pochowane w 2015 roku w mieście Slavonski Brod. Pięcioletnia dziewczynka, która utonęła w Dunaju, została pochowana w Dalje w 2021 roku. Zeszłego lata młody mężczyzna zmarł z wycieńczenia na wyżynach w rejonie Dubrownika. Niektórzy zostali potrąceni przez pociąg. Wielu zmarło z powodu hipotermii. Niektórzy umierają, ponieważ nie otrzymali pomocy medycznej wystarczająco wcześnie. Niektórzy nie wierzą, że cokolwiek może im pomóc, więc popełniają samobójstwo.

Zgodnie z prawem są oni chowani najbliżej miejsca śmierci, którym są najczęściej małe cmentarze, takie jak ten w Siče. Często, tak jak w tej wiosce, ich groby są oddzielone od reszty cmentarza. W niektórych miejscach, takich jak Otok, jedna z miejscowych kobiet o czułym sercu powierzyła sobie zadanie opieki nad grobem NN. Na innych, takich jak cmentarz w Prilišće, drewniany krzyż NN z 2019 roku już spróchniał.

Każdy z tych grobów NN pozostawia po sobie bliskich, którzy dźwigają ciężar niewiedzy o tym, co się stało. W psychologii nazywa się to niejednoznaczną stratą, co oznacza, że dopóki krewni nie mają potwierdzenia, że ich bliscy nie żyją i dopóki nie wiedzą, gdzie znajdują się ich ciała, nie mogą ich opłakiwać.

Jeśli kontynuują swoje życie, czują się winni. I tak pozostają zamrożeni w stanie między rozpaczą a nadzieją. Amerykańska psycholog dr Pauline Boss jest autorką koncepcji i teorii „niejednoznacznej straty”.

„Grób jest tak ważny, ponieważ pomaga się pożegnać” – powiedziała w wywiadzie dla naszego śledztwa.

Istnieją również praktyczne konsekwencje tego zamrożonego stanu: prawa spadkowe nie mogą być wykonywane, konta bankowe nie mogą być dostępne, renty rodzinne nie mogą być uzyskane, partner nie może ponownie się ożenić, a opieka nad dziećmi jest skomplikowana.

Wiele rodzin w Chorwacji oraz Bośni i Hercegowinie bardzo dobrze zna niejednoznaczną stratę. Oba kraje przeszły przez wojnę w latach 90-tych, w wyniku której zaginęły tysiące ludzi.

Oba kraje mają specjalne przepisy dotyczące zaginionych w tych wojnach i dobrze rozwinięte mechanizmy poszukiwania, identyfikacji, przechowywania danych i wzajemnej współpracy. Nie dotyczy to jednak migrantów, którzy znikają i giną wśród tysięcy osób przemieszczających się szlakiem bałkańskim.

Chorwacja odpowiedzialna za śmierć dziecka

Chorwacja stała się ważnym punktem wejścia do Unii Europejskiej po tym, jak Węgry zamknęły swoje granice we wrześniu 2015 roku. Szacuje się, że od tego czasu do marca 2016 r. przez chorwacką część korytarza bałkańskiego – międzypaństwową, zorganizowaną trasę – przeszło około 660 000 uchodźców. Korytarz ten pozwalał im dostać się z Grecji do Europy Zachodniej w dwa lub trzy dni. Co najważniejsze, ich podróż była bezpieczna.

Spośród setek tysięcy przemieszczających się osób, chorwackie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie odnotowało ani jednego zgonu w 2015 i 2016 roku.

Korytarz został utworzony, aby zapobiec ofiarom po tym, jak wielu uchodźców zginęło na kolei w Macedonii wiosną 2015 roku. Jednak wraz z zawarciem umowy między UE a Turcją w sprawie uchodźców w marcu 2016 r. korytarz został zamknięty. UE zobowiązała się do hojnego finansowania Turcji w celu zatrzymania uchodźców na swoim terytorium, aby nie przybywali oni do Unii Europejskiej. I tak niebezpieczny, nieformalny szlak bałkański pozostał jedyną opcją. Wielu ją przyjmuje. Tylko w pierwszych dziesięciu miesiącach 2023 r. chorwacka policja odnotowała 62 452 działania związane z nielegalnym przekraczaniem granicy.

Zarówno chorwacka Rzeczniczka Praw Obywatelskich Tena Šimonović Einwalter, jak i Komisarz Praw Człowieka Rady Europy Dunja Mijatović ostrzegają przed tym samym: polityka graniczna i migracyjna ma wyraźny wpływ na ryzyko zaginięcia lub śmierci migrantów. Konieczne jest ustanowienie legalnych i bezpiecznych szlaków migracyjnych w UE.

UE oczekuje jednak, że Chorwacja będzie chronić swoją granicę zewnętrzną i Chorwacja robi to z pełnym zaangażowaniem. Chorwacki minister spraw wewnętrznych Davor Božinović nazywa takie praktyki „technikami zniechęcania” i twierdzi, że są one w pełni zgodne z unijnym kodeksem granicznym Schengen.

Rezultatem takich praktyk jest na przykład śmierć Madina Hussiny. Sześcioletnia dziewczynka z Afganistanu została potrącona przez pociąg i zabita po tym, jak chorwacka policja „zniechęciła” ją i jej rodzinę do opuszczenia chorwackiej granicy i kazała im podążać torami kolejowymi z powrotem do Serbii w środku nocy w 2017 roku. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł w listopadzie 2021 r., że Chorwacja jest odpowiedzialna za śmierć Madiny.

Grób sześcioletniej afgańskiej dziewczynki Madiny, która zginęła potrącona przez pociąg po tym, jak chorwacka policja odepchnęła ją i jej rodzinę od chorwackiej granicy i kazała im podążać torami kolejowymi z powrotem do Serbii w środku nocy. Zdjęcie: Tina Xu

W ramach typowego „zniechęcania” chorwacka policja przewozi ludzi do punktów wzdłuż granicy i nakazuje im jej przekroczenie. W świadectwach, które usłyszeliśmy, a także w wielu raportach organizacji pozarządowych, ludzie opisywali konieczność brodzenia lub pływania przez rzeki, wspinania się po skałach lub przedzierania się przez gęsty las. Często przechodzą nocą, czasem rozebrani do naga i nie znając drogi, ponieważ policja zwykle zabiera im telefony komórkowe.

Według danych zebranych przez Border Violence Monitoring Network w 2019 r., nawet 80% wszystkich odepchnięć przez chorwacką policję może być spowodowanych jedną lub kilkoma formami przemocy. Oznacza to, że tysiące osób padło ofiarą przemocy na granicy.

Według danych zebranych przez Duńską Radę ds. Uchodźców, w dwuletnim okresie od początku 2020 r. do końca 2022 r. co najmniej 30 000 osób zostało wypchniętych z powrotem do Bośni i Hercegowiny.

„Podczas próby dotarcia do Europy”

Wśród nich jest Arat Semiullah z Afganistanu. W listopadzie 2022 r. zamierzał przekroczyć rzekę Sawę i wjechać do Chorwacji z Bośni. Miał 20 lat. Utonął i został pochowany na cmentarzu prawosławnym w Banja Luce. Jego rodzina w Afganistanie nie wiedziała, co się z nim stało. Wysłał swojej mamie selfie ze świeżą fryzurą z okazji wejścia do Unii Europejskiej, a potem przestał odpowiadać.

Matka błagała swojego siostrzeńca Paymana Sediqi, który mieszka w Niemczech, aby spróbował go odnaleźć. Payman skontaktował się z aktywistą Nihadem Suljićem, który dobrowolnie pomaga rodzinom dowiedzieć się, co stało się z ich bliskimi w Bośni i Hercegowinie. Spędzili tygodnie próbując uzyskać informacje. Payman pojechał do Bośni i udało mu się odnaleźć krewnego dzięki pomocy policjantki, która pokazała mu zdjęcia kryminalistyczne. Mama Arata potwierdziła telefonicznie, że był to jej syn.

W nekrologu opublikowanym w Bośni i Hercegowinie napisano, że „chorwacka policja zatopiła łódź przy użyciu broni palnej, a on sam tragicznie utonął”. Z pomocą społeczności muzułmańskiej i na prośbę rodziny jego ciało zostało przeniesione na cmentarz muzułmański w wiosce Kamičani. Rodzina chciała pochować go w Afganistanie, ale było to zbyt kosztowne i skomplikowane biurokratycznie.

We wrześniu 2023 r. spotkaliśmy się z Nihadem i Paymanem, gdy wzniesiono duży nagrobek dla Arata. Napisano na nim: „Utonął w rzece Sawie podczas próby dotarcia do Europy”. Payman powiedział nam, że Arat przekroczył Sawę wraz z grupą innych osób próbujących dostać się do Europy. Niektórym z nich udało się przedostać na chorwacką stronę, ale wtedy chorwacka policja ostrzelała gumową łódź, w której znajdował się Arat. Łódź zatonęła, a Arat utonął. Tak powiedział Paymanowi ocalały, który przeprawił się na chorwacki brzeg Sawy. Payman mówi, że rodzina Arata bardzo cierpi, ale przynajmniej wiedzą, gdzie jest ich syn i że został pochowany zgodnie z ich religijnymi zwyczajami. Dla Paymana ważne jest, że grób jego krewnego mówi, że zmarł jako imigrant.

Na grobie Arata Semiullaha w Bośni jest napisane, że utonął podczas próby dotarcia do Europy. Zdjęcie: Tina Xu

„Ludzie umierają każdego dnia w Europie, uciekając z krajów, w których nie ma dla nich życia. Ich marzenia są pogrzebane w Europie. Nikt się nimi nie przejmuje, nawet gdy strzelają do nich europejscy policjanci” – mówi Payman.

Payman wie, o jakich snach mówi. On sam przybył do Niemiec nielegalnie w wieku 16 lat. Mówi, że miał szczęście.

Nihad opowiada się za trwałym oznaczeniem innych grobów migrantów w Bośni i Hercegowinie. Zabiera nas na cmentarz w mieście Zvornik, gdzie pochowanych jest 17 migrantów NN. Nihad mówi, że został poinformowany, że niektórzy z nich mieli przy sobie paszport, gdy zostali znalezieni. Z cmentarza widać rzekę Drinę, która oddziela Serbię od Bośni i gdzie wiele osób straciło życie podczas prób przeprawy. Tylko w tym roku w Drinie znaleziono około 30 ciał. Nihad mówi, że mają szczęście, jeśli wylądują na brzegu bośniackiej rzeki, ponieważ w Serbii władze często nie przeprowadzają sekcji zwłok ani nie pobierają próbek DNA. Potwierdzili nam to działacze z Serbii. W takich przypadkach są one na zawsze i całkowicie stracone dla swoich rodzin.

Groby NN w bośniackim mieście Zvornik są zarośnięte i niewyznaczone, więc nie wiadomo, czy się na nie nadepnie. Zdjęcie: Tina Xu

Ziemne groby NN w Zvorniku są zarośnięte i nie są oznaczone, więc nie wiadomo, czy się na nie nadepnie. Nihadowi udało się przekonać władze miasta Zvornik do zastąpienia drewnianych znaków czarnym kamieniem. Ważne jest dla niego, aby zostali godnie pochowani, ale ważne jest również, aby stali tam jako pomnik.

„Moim życzeniem jest, aby nawet za 100 lat te groby stały się pomnikami wstydu UE. Ponieważ to nie rzeka zabiła tych ludzi, ale reżim graniczny UE” – mówi Nihad.

„Ten artykuł jest częścią projektu „1000 żyć, 0 imion: Dochodzenie w sprawie grobów na granicy, czyli jak UE łamie ostatnie prawa migrantów”


Napisany przez Barbarę Matejčić / Ilustracja autorstwa Antoine Bouraly / Tłumaczenie: Ivana Pogačić Vale / Redakcja: Tina Lee / Zdjęcia: Tina Xu

O autorze:

Barbara Matejčić jest chorwacką, wielokrotnie nagradzaną niezależną dziennikarką i pisarką non-fiction, koncentrującą się na sprawach społecznych i prawach człowieka.

Go to top