Menu

Europejskie wiadomości bez granic. W Twoim języku.

Menu
×

Myrnohrad, miasto schronienia dla uchodźców z ukraińskiego frontu

Według szacunków rządowych we wrześniu 2023 r. na Ukrainie przebywało 4 965 000 uchodźców wewnętrznych. Są to Ukraińcy, którzy stracili swoje domy, mienie, pracę i codzienne życie. Dla kraju ogarniętego wojną, przesiedlenie ponad 10% jego populacji jest wyzwaniem, które wymaga innowacyjnych rozwiązań.

Od lutego 2022 r. górnicze miasto Myrnohrad na wschodzie Ukrainy stało się ośrodkiem dla tysięcy uchodźców z Awdijiwki, Bachmutu, Mariupola, Ocheretyna, Kurachowa, Chasowego Jaru, Keramik i Kurdyumiwki. Obecnie w mieście przebywa ponad 1500 uchodźców z linii frontu, wraz z lokalnymi mieszkańcami już wysiedlonymi w wyniku bombardowań. Wszyscy oni potrzebują schronienia i wsparcia.

Myrnohrad nadal jest ostrzeliwany, a jego infrastruktura jest niszczona. Często nie ma tam elektryczności, Internetu ani połączenia komórkowego, a od miesięcy nie ma też sieci wodociągowej. Jak miasto radzi sobie z takim nieszczęściem?

Nowy dom

„Wiesz, ratownicy uczą ludzi kłaść się lub uciekać w poszukiwaniu schronienia podczas ostrzału. W rzeczywistości to tak nie działa. W momencie ostrzału całe ciało wiotczeje”. Tak mówi 69-letni emeryt Vitaliy Koshovyi, wspominając swoje życie w Awdijiwce. Podobnie jak setki innych mieszkańców tego miasta we wschodniej Ukrainie, zdecydował się przenieść do Myrnohradu jako tymczasowe schronienie.

Wojna pozbawiła Vitaliya domu, bezpieczeństwa i towarzystwa bliskich. Aby uciec przed nieustannym ostrzałem, jego rodzina uciekła za granicę. Sam Vitaliy do końca starał się ocalić swój dom i dobytek. Opiekował się swoim domem i domami 13 innych sąsiadów, którzy opuścili miasto, dopóki wszystkie nie zostały zniszczone.

W tym czasie Witalij był świadkiem śmierci wielu swoich przyjaciół i znajomych: „Zostaliśmy trafieni pociskami kasetowymi i bombami fosforowymi. Pewnego razu zostałem złapany na ulicy przez taki ostrzał. Jeden przechodzień biegł do przodu, drugi do tyłu: pierwszy został trafiony w nogę, drugi w plecy. Przeżyłem.”

Kiedy Witalij zdał sobie sprawę, że jedyną rzeczą, którą może uratować z Awdijiwki, jest jego własne życie, wyjechał do Myrnohradu.

„Wielokrotnie słyszałem, że miejscowa ludność, a także władze i wolontariusze, są przyjaźnie nastawieni do wewnętrznych uchodźców”, wyjaśnia.

Jedyną rzeczą, którą Vitaliy Koshevoy był w stanie zabrać z Avdiivki, był jego ukochany kot. |Zdjęcie: ©Maksym Zabelia
.

W swoim nowym domu Witalij złożył wniosek o zakwaterowanie za pośrednictwem centrum przyjmowania IDP [osób wewnętrznie przesiedlonych] w Myrnohradzie. Znaleźli mu pusty dom i zapewnili podstawowe potrzeby. Jedyną rzeczą, którą przywiózł ze sobą z Awdijiwki, był jego ukochany kot. Lokalny urząd opieki społecznej zapewnił mu, jako przesiedleńcowi wewnętrznemu, świadczenia pieniężne i węgiel do ogrzewania domu.

Kompleksowy pakiet

W połowie grudnia w Myrnohradzie przebywało ponad 1500 uchodźców wewnętrznych, takich jak Vitaliy. Kiedy ludzie zaczęli przybywać w dużych ilościach, lokalna społeczność uznała potrzebę właściwej integracji uchodźców. Wolontariusze i aktywiści szybko znaleźli rozwiązania. Inicjatywy takie jak aplikacja Shelter na smartfony pomogły połączyć osoby potrzebujące bezpłatnego mieszkania z tymi, którzy mogli je zapewnić i byli gotowi to zrobić.

Niektórzy przybysze chcieli nie tylko schronienia, ale także osiedlenia się na stałe. Im również udzielono pomocy.

Myrnohrad znalazł własną receptę na zapewnienie szybkiej i skutecznej pomocy uchodźcom wewnętrznym. Powody, dla których ludzie zdecydowali się przyjechać do tego miasta są różne. Nie ma jednak wątpliwości, że kluczową rolę odegrała doskonała komunikacja między oddolnym komitetem koordynacyjnym Myrnohrad a urzędnikami miejskimi, służbami społecznymi i wolontariuszami.

Vyacheslav Syrota, przewodniczący komitetu koordynacyjnego, mówi, że wydarzenia z 24 lutego 2022 r. były dla niego surrealistyczne. Przez pewien czas jego umysł nie chciał uwierzyć w cały horror wydarzeń. Uchodźcy, którzy zaczęli przybywać do Myrnohradu setkami, pomogli mu zebrać siły i skupić się.

„Sąsiednie miasta nie miały pojęcia, jak zorganizować ośrodki dla uchodźców wewnętrznych”, mówi, „ale my mieliśmy doświadczenie z 2014 roku. Wtedy, na początku wojny na wschodzie Ukrainy, pomagaliśmy uchodźcom przez dwa lata. To trudne doświadczenie przydało się teraz, po inwazji na pełną skalę.”

Obraz z lutego 2022 roku znacznie różnił się od tego z 2014 roku. Liczba uchodźców była znacznie większa, ich stan psychiczny był gorszy i musieli radzić sobie z trudniejszymi kwestiami logistycznymi w dotarciu do Dniepru, Lwowa czy Myrnohradu.

Wraz z koleżanką, Olga Chepelenko, koordynator centrum dla uchodźców wewnętrznych, wyjaśnia sytuację nowo przybyłej rodzinie uchodźców wewnętrznych. |Zdjęcie: ©Maksym Zabelia
.

„Ludzie ewakuowani po bombardowaniu często byli w szoku”, wspomina Wiaczesław Syrota. „Po tygodniu siedzenia w piwnicy bez jedzenia i wody, w brudnych ubraniach, teraz musieli przystosować się do nowej rzeczywistości. W niczym nie przypominała ona dostatniego życia, do którego byli przyzwyczajeni. Często nie mieli żadnych dokumentów, żadnego majątku, a w kieszeniach mieli tylko garść drobniaków.”

Ludziom tym trzeba było w jakiś sposób pomóc. Oznaczało to przyjęcie ich, zarejestrowanie, udzielenie pierwszej pomocy, hospitalizację lub lekarstwa, jeśli było to konieczne. A wszystko to praktycznie z dnia na dzień.

Następnie należało ich zakwaterować, nakarmić, ubrać, udzielić porad, dać możliwość zamieszkania w Myrnohradzie lub ewakuować dalej do jednego z dwóch dostępnych miejsc docelowych.

Mieszkańcy miasta stanęli na wysokości zadania. Mieszkańcy Myrnohradu szybko zrozumieli ogromną liczbę nowo przybyłych osób, które potrzebowały wsparcia. Zgłosili się do centrum jako wolontariusze.

Szef ośrodka recepcyjnego wskazuje na ich motywacje: „Pomagając uchodźcom wewnętrznym, mieszkańcy Myrnohradu nie tylko robili dobry uczynek, ale także walczyli z własnymi obawami o to, jak uciec przed wojną. W końcu, kiedy robisz dobry uczynek, aby pomóc innym, zyskujesz element kontroli nad swoją sytuacją, nawet jeśli jesteś w stanie ciągłej niepewności.”

Przepis na przyjęcie uchodźców

Przepis na przyjmowanie uchodźców w Myrnohradzie składa się z wielu elementów: dobrze zorganizowanej logistyki transportu; zespołu pracującego przez całą dobę, aby przyjmować ludzi z gorącym jedzeniem i napojami; psychologów i lekarzy pod ręką, aby zajmować się pierwszą pomocą i hospitalizacją; systemu szybkiej rejestracji przybyłych i zakwaterowania ich; dostarczania odzieży i produktów higienicznych; pomocy w przywracaniu utraconych dokumentów; gorącej linii, aby znaleźć zaginionych krewnych; oraz pomocy w przywracaniu świadczeń socjalnych i emerytur.

Vyacheslav Syrota, szef koordynacji, opisuje jak to wygląda w praktyce: „Na przykład, 80 osób z wioski na linii frontu przyjeżdża do naszego miasta w nocy. Spotykamy się z nimi i każdy z nich musi się zarejestrować. Mamy uruchomioną gorącą linię. Każdy, kto kogoś szuka, może zadzwonić. Dajemy im kanapki i gorącą herbatę, a rannych odwozimy do szpitala. Psychologowie-wolontariusze bawią się z dziećmi. Po rejestracji ustalamy ich miejsce tymczasowego zakwaterowania. Następnie ponownie zapewniamy im transport i zawozimy do przedszkoli i szkół, które zostały tymczasowo przekształcone w schroniska”.

Gdy tylko uchodźcy otrzymają zakwaterowanie, będą musieli zdecydować, co dalej. Niektórzy chcą zostać i przeczekać, inni wolą ruszyć dalej.

Tatyana Sytnyk, zastępca szefa administracji wojskowej w Myrnohradzie, zauważa, że wojna radykalnie zmieniła nastawienie ludzi do wielu spraw

„Wydaje mi się, że wojna zjednoczyła nas wszystkich”, mówi. „W mieście nie ma ani jednej obojętnej osoby. Oczywiście ci, którzy są w stałym kontakcie z przesiedleńcami, są fizycznie zmęczeni. Ale to zmęczenie jest niczym w porównaniu z doświadczeniami ludzi, którzy pochodzą ze zniszczonych miast. Dlatego staramy się być bardzo uważni i gościnni”.

Mieszkańcy miasta przynieśli ubrania do centrum, ponieważ uchodźcy zostawili cały swój dobytek podczas ucieczki. |Zdjęcie: ©Maksym Zabelia
.

W ciągu roku od rozpoczęcia działalności centrum ponad 95 000 zestawów humanitarnych zostało rozdanych uchodźcom wewnętrznym i lokalnym mieszkańcom, którzy odmówili opuszczenia miasta.

Za każdą taką statystyką kryje się ludzkie życie. Vitaliy Koshovyi jest jedną z takich osób. Od roku mieszka w Myrnohradzie. Zdaje sobie sprawę, że decyzja o opuszczeniu rodzinnej Awdijiwki w zeszłym roku uratowała mu życie.

„Opuściłem Awdijiwkę 9 października 2022 roku. Kilka dni po moim wyjeździe 10 osób zginęło na naszym rynku w wyniku ostrzału. Mogłem być wśród nich” – mówi Vitaliy ze smutkiem w oczach.

Dziś marzy tylko o zakończeniu wojny. Dla niego oznaczałoby to, że jego żona, córka i wnuk mogliby wrócić na Ukrainę.

„Wojna radykalnie zmieniła moje podejście do wielu rzeczy”, mówi Vitaliy. „Zdałem sobie sprawę, że muszę żyć dniem dzisiejszym i przedkładać życie nad majątek. Staram się cieszyć moim nowym domem i mam nadzieję, że moja rodzina wkrótce również będzie mogła osiedlić się w Myrnohradzie, w mieście, w którym panuje prawdziwy pokój”.

Maksym Zabelia – Ridne Misto (Myrnohrad)

Tłumaczone przez Harry Bowden

Go to top