Menu

Europejskie wiadomości bez granic. W Twoim języku.

Menu
×

Niekończące się lekcje wojny

Jak możemy nauczyć się żyć obok brutalnych śmierci, masowych grobów oraz wiedzy o gwałtach i torturach? Szukając odpowiedzi na to pytanie, jeszcze przed inwazją Rosji na Ukrainę na pełną skalę, ale już po okupacji Krymu i wojnie we wschodniej Ukrainie, Nikita Kadan zasugerował, by „mierzyć sztukę współczesną względem dołu egzekucyjnego„. Artysta napisał: „Mamy wspólne kości. Nasz szkielet jest podzielony i ułożony w dołach w Donbasie i Syrii, w Sandarmokh w Karelii, na dawnej ulicy Janowskiej we Lwowie, na każdym kontynencie, ponad liniami granic państwowych biegnących przez powierzchnię ziemi. To jest tajemnicza jedność świata. Łączy nas wielka Międzynarodówka Kości, światowe zgromadzenie pochówków. Jesteśmy zjednoczeni w braterskich i siostrzanych grobach”.

W wizji Kadana przemoc, kręcąc się w kółko, rozbija próżność sztuki, tworząc coraz więcej dołów egzekucyjnych i masowych grobów, które czasami zamieniają się w miejsca pamięci, a innym razem nie. W obliczu historii sztuka zyskuje konkretny cel: dawać świadectwo horroru, czyniąc go namacalnym, nadając mu sens. Sztuka, w ramach tej misji, może stać się narzędziem solidarności w „światowym zgromadzeniu pochówków”.

Aby móc zajrzeć do dołu egzekucyjnego, potrzeba odwagi, by stanąć twarzą w twarz nie tylko z ofiarami, ale także ze sprawcami, a niekiedy rozpoznać własny naród. Refleksja Kadana, napisana podczas opracowywania serii rysunków na temat pogromu lwowskiego z 1941 roku, zbiegła się w czasie z kolejną rundą rozliczenia Ukrainy z jej historią, w której nie brakowało zarówno ofiar, jak i sprawców. Ofiary zostały rozpoznane, a sprawców unikano. W tym czasie Ukraina żyła już wojną i brutalnymi zgonami: na początku 2014 roku w Kijowie, a później na wschodzie kraju. Jednak jeszcze dwa lata temu wszystkie te śmierci były w jakiś sposób oddalone – niektóre w czasie, inne w przestrzeni. 

.

W 2023 roku, rozmawiając o sztuce w odniesieniu do wojny, kuratorki Asya Tsisar i Natasha Chychasova podzieliły się spostrzeżeniem: „Jesteśmy teraz bardzo podobni do tych mężczyzn i kobiet z Krymu i Donbasu, którzy próbowali wyjaśnić coś reszcie Ukraińców w 2014 roku. Ale nie mogliśmy się nawzajem usłyszeć, ponieważ ich ból był tak intensywny, a nasza percepcja tak odległa. Po 24 lutego cała Ukraina zamieniła się w Donbas. A teraz jest cały świat, lub powiedzmy „wyimaginowana Europa”, której staramy się wyjaśnić, przez co przechodzimy.”

Jak więc nauczyć się żyć obok brutalnych śmierci, gdy stają się one codzienną rzeczywistością, a jednocześnie próbować wyjaśnić światu, przez co przechodzimy? Oba zadania są niemożliwe, a jednak wciąż nieuniknione, nieuchronne. Oba pytania są tym, co napędza artystów na Ukrainie od 2022 roku. Wewnątrz tych dwóch obaw znajduje się wiele innych, które jeszcze dwa lata temu zostałyby uznane za niepilne, odroczone, a nawet całkowicie nieistotne. Ten ciasny węzeł pytań nieustannie narasta. A teraz, gdy wszystko, w tym sztuka, jest mierzone z dołami egzekucyjnymi, wszystko jest pilne i nic nie jest odroczone.

Nadawanie sensu 'wszystkiemu’

Niecałe dwa lata temu napisałem, że sztukę na Ukrainie definiuje cisza: „Kultura ukraińska jest dziś pustką wypełnioną pustymi przestrzeniami, które można było wypełnić książkami, wystawami i spektaklami, które się nie wydarzyły – i najprawdopodobniej nie wydarzą się przez długi czas.” W ogłuszającym szoku pierwszych miesięcy po inwazji, fantomowy ból rzeczy zaplanowanych, przygotowanych lub wyobrażonych – elementów „normalnego życia”, które powinny były powrócić wkrótce po nieuchronnym ukraińskim zwycięstwie – był nadal intensywny. Już wiosną, po wyzwoleniu obwodu kijowskiego, po Buczy, Irpieniu i Czernihowie, stało się jasne, że nic nie wróci w najbliższym czasie. Po dwóch latach wojny stało się jasne, że poprzednie życie już nigdy nie wróci. Kiedykolwiek się skończy, ta wojna zmieni nas na zawsze. To inne życie będzie wymagało zrozumienia i troski. I najwyraźniej będzie wymagało pewnych intelektualnych poświęceń.

W bardzo intymnej rozmowie nagranej jesienią 2023 r. ukraińskie reżyserki filmowe Iryna Tsilyk i Maryna Stepanska podzieliły się swoimi obawami, że temat wojny „trzyma wszystkich jako zakładników” i nie zniknie w najbliższym czasie. Mówiły o „cmentarzysku pomysłów”, które nigdy nie zostaną zrealizowane, ponieważ nie odpowiadają na potrzeby rzeczywistości w „nowych czasach”. Ale jakie są te nowe potrzeby? Czy radykalnie ograniczają wolność myśli, ekspresji lub tworzenia? Czy otwierają nowe horyzonty, stawiając wyzwania niewyobrażalne przed wojną? Czy przynoszą poczucie pilności niewidocznych lub zaniedbanych kwestii? A może wszystkie powyższe jednocześnie i trwają nadal, mimo że „chcielibyśmy, aby to się nigdy nie wydarzyło”?

W 2023 roku ukraińskie dziennikarki Nataliya Gumenyuk i Angelina Kariakina uruchomiły podcast Koly vse maye znachennya, który ma piękne podwójne znaczenie: „kiedy wszystko ma znaczenie” i „kiedy wszystko ma sens”. Wraz z czołowymi intelektualistami z Ukrainy i innych krajów, zastanawiają się nad ruchem geopolitycznych płyt tektonicznych spowodowanych wojną na Ukrainie i nad tym, jak ta wojna zmienia nie tylko Ukrainę, ale także cały świat. Tytuł dokładnie oddaje potrzeby nowych czasów, w których wszystko – dosłownie wszystko – ma znaczenie i musi mieć sens. Teraz nic nie może być odłożone na później lub pominięte, jeśli te czasy mają być w pełni zrozumiane.

W swój dość przewrotny sposób wojna radykalnie przesunęła horyzonty. Z początkowego strachu przed pustką powstała polifonia głosów próbujących nadać wszystkiemu sens. O czym oni mówią? Czym jest to wszystko?

Przemoc i współczucie

Po pierwsze, jak żyć obok brutalnych śmierci, wiedząc, że możesz być następny? Co więcej, jak nadać sens nie tylko tym śmierciom, ale także własnemu życiu? Intensywna debata, wywołana w ukraińskim społeczeństwie po 2014 r. i zaostrzona po 2022 r., stawia „etykę walki” przeciwko „etyce życia”. Życie, jego wartości, struktury społeczne i umowy społeczne są nieustannie renegocjowane, aby walka miała sens: uporczywe, zbiorowe poszukiwanie dokładnych i często praktycznych znaczeń pojęć takich jak solidarność, równość, godność, sprawczość, codzienny wspólny ból straty, odbudowa zrozumienia społeczeństwa i poczucie zbiorowego „my”.

Odnosząc się do współczucia i bezsilności podczas obserwowania bólu innych ludzi, Susan Sontag pisze: „Współczucie jest niestabilną emocją. Musi zostać przełożone na działanie, w przeciwnym razie więdnie. Pytanie brzmi, co zrobić z uczuciami, które zostały wzbudzone, z wiedzą, która została przekazana. Jeśli ktoś czuje, że „my” nic nie możemy zrobić – ale kim są ci „my”? – i że „oni” też nic nie mogą zrobić – a kim są „oni”? – to zaczyna się nudzić, cynicznie, apatycznie.Współczucie i sympatia, kontynuuje Sontag, pozwalają obserwatorom zbrodni wojennych popełnianych gdzie indziej – oddzielonym od odległych cierpiących ekranami, zapewniającymi iluzję bliskości bez narażania bezpieczeństwa – upewnić się, że nie są współwinni cierpienia.

Gdy bezpieczeństwo jest już radykalnie zagrożone, gdy nie ma wątpliwości, kim są prawdziwi sprawcy i ich wspólnicy, gdy nie ma emocjonalnego i moralnego dystansu między tymi, którzy cierpią, a tymi, którzy obserwują ich cierpienie, gdy ból, dzielony codziennie przez wszystkich, staje się społeczną siłą napędową i gdy wszyscy czują się całkowicie bezradni, ale wciąż działają i robią, ponieważ zawsze jest „coś, co możemy zrobić”, wyłania się zupełnie inna, potężna, różnorodna i głośna jedność „nas”. Patrząc na ukraińską historię w brutalnym i długim XX wieku (przedwcześnie nazwanym krótkim), kuratorzy panoramicznej wystawy sztuki ukraińskiej nazywają ją „Nasze lata, nasze słowa, nasze straty, nasze poszukiwania, nasi my”.

To zbiorowe ciało oporu jest również zbiorowym ciałem pamięci, upamiętnienia i zbiorowym głosem walki. Od pierwszego dnia artyści zaczęli zbierać dowody bólu i straty, strachu i oporu. Z czasem stało się oczywiste, że dzieła artystyczne są nie tylko świadkami i dokumentami zbrodni, ale także tkają wspomnienia. Aby przetrwać masowe morderstwa i masowe groby, pamięć kulturowa stara się pamiętać wszystkich i wszystko: imiona, twarze, ludzi, wydarzenia, miasta i krajobrazy, które wojna próbowała wymazać. Poświęcone pamiętanie stało się etyką życia. To tak, jakbyśmy nie pozwalając wymknąć się żadnej chwili teraźniejszej ani żadnej stracie, próbowali również walczyć z martwymi punktami naszego długiego XX wieku – jak pisze poetka Ivanna Skyba-Yakubova, „zaszyć czarne pęknięcia we wszechświecie”.

Praca Kateryny Lysovenko wystawiona przez Naked Room w Kijowie. Zdjęcie za pośrednictwem Flickr.
.

Stawka na godność

Jak pamiętać o tych, którzy odeszli na zawsze, nie tracąc z oczu tych, którzy wciąż są obecni? Po raz pierwszy od czasu dwóch wojen światowych w ubiegłym stuleciu, ukraińskie społeczeństwo stanęło przed wyzwaniem zajęcia się oceanami zarówno rannych i straumatyzowanych, jak i przesiedlonych ludzi – weteranów i uchodźców. Jak nie nastawiać ich przeciwko sobie? Jak możemy przestać tworzyć mnożące się pęknięcia społeczne, gdy wciąż stoimy w obliczu bezpośredniego zagrożenia, i zacząć leczyć? Czy w ogóle możliwe jest stanie się prawdziwie inkluzywnym społeczeństwem bez jakiejkolwiek perspektywy osiągalnego bezpieczeństwa? Czy ci, którzy żyją bez niego, mogą kiedykolwiek zrozumieć, zaakceptować i wybaczyć tym, którzy żyją bezpiecznie gdzie indziej na Zachodzie? Czy zemsta kiedykolwiek przyniesie pokój zabitym i rannym? Czy zemsta jest częścią sprawiedliwości? Czy sprawiedliwość jest w ogóle osiągalna?

Pytania mnożą się w mgnieniu oka. Jewhen Hlibovytsky, dyrektor niedawno otwartego Instytutu Pogranicza w Kijowie, zbudował swoje mówienie keynote o ukraińskim zrównoważonym rozwoju w 2024 roku na długiej liście pytań, z którymi społeczeństwo musi się zmierzyć i nadać im sens. Wśród nich: Jak rozumiemy zwycięstwo? Czy jest miejsce na kompromis i jak społeczeństwo może go wynegocjować? Jak realizować cel integracji z UE przy jednoczesnym zachowaniu naszych strategicznych interesów? Jakie interesy i wartości leżą obecnie u podstaw ukraińskiego społeczeństwa? Jak powstrzymać tę wojnę przed przekształceniem się w „kontrrewolucję godności”?

Ostatnia kwestia jest bez wątpienia kluczowa. Dziesięć lat temu Rewolucja Godności stała się punktem zwrotnym w walce o demokrację, praworządność, wolność i ludzką godność; jednym z niebezpieczeństw wojny jest to, że może ona obalić cele rewolucji. Wojna, którą obecnie toczy Ukraina, nie jest tylko dwojaka: jak napisałem w 2022 r. na stronie , jest to potrójna walka tocząca się w sferze fizycznej, symbolicznej i epistemologicznej. Na głównym froncie Ukraina toczy brutalną i gwałtowną wojnę z rosyjskim najeźdźcą, przestarzałym imperium, które nie może porzucić swoich imperialnych roszczeń terytorialnych i kulturowych, i które jest gotowe zlikwidować dla nich cały kraj. Ukraina musi również przeciwstawić się Zachodowi, który wciąż zachowuje władzę nadawania nazw, (re)prezentowania, uzbrajania i decydowania o tym, o czyją suwerenność warto walczyć. A wewnętrzna walka o demokrację i godność trwa nadal: społeczeństwo wytrzymuje próby postrzegania i wykorzystywania ludzi jako zasobów. Granica jest tutaj, jest wewnątrz. Ukraina nie jest już granicą dla Europy, między demokracją a autorytaryzmem – jest granicą europejską.

„Stara Europa, z całą swoją skomplikowaną przeszłością, próbuje teraz zachować twarz, ale domek z kart się rozpada. „Nigdy więcej” już nie działa, wojny, ataki terrorystyczne i wszystkie inne możliwe narzędzia niszczenia jednych ludzi przez drugich pojawiają się raz za razem. Tylko ich formy i technologie są teraz bardziej nowoczesne i wyrafinowane. Czasami myślę, że w rzeczywistości my, mieszkańcy planety Ziemia, lub znacznie wężej, Europejczycy, wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni i bardzo wrażliwi. Po prostu tym razem Ukraińcy musieli zaakceptować fakt naszej całkowitej kruchości i niezdolności do poważnego myślenia o przyszłości nieco wcześniej niż inni Europejczycy” – pisze Iryna Tsilyk. .

Odczuwanie bólu

Rozumienie tego, co dziś oznacza bycie Europejczykiem, radykalnie różni się od tego, co my, Ukraińcy, wyobrażaliśmy sobie kilka lat temu. Być może nowe pojęcie bycia Europejczykiem wykuwa się w okopach wschodniej Ukrainy, w miastach całego kraju przy dźwiękach alarmów przeciwlotniczych, w głosach artystów i intelektualistów próbujących nadać temu wszystkiemu sens. Kim jesteśmy dzisiaj, będąc świadkami tej wojny? Kim jesteśmy, odkrywając na nowo znaczenie domu, krajobrazu i społeczności po tym, co zostało zniszczone? Czy możemy na nowo sformułować wartości życia, godności, wolności i solidarności dla nas samych, dla wszystkich? Pokój to nie brak wojny. To obecność zbiorowego głosu ludzi domagających się sprawiedliwości i suwerenności.

Ukraine Unmuted (lub, w bardziej bezpośrednim tłumaczeniu z ukraińskiego, „Ukraina nabywa swój głos”), tytuł III Kongresu Kultury we Lwowie jesienią ubiegłego roku, nie mógł być bardziej precyzyjny. Bolesny i niesprawiedliwy, ale nieunikniony proces ostatnich dwóch lat polegał na zdobyciu głosu, aby mówić za siebie, do siebie, a następnie do innych, aby zdobyć głos jako „obowiązek wobec nas samych, wobec zabitych przez Rosję dzisiaj i przez poprzednie stulecia oraz wobec reszty świata”. Z ciszy rodzi się wielość indywidualnych głosów tworzących, jak powiedział pisarz Anatolij Dnistrovyi w swoim  kejnocie na Kongresie, „kontinuum wspólnej prawdy, wspólnego stanowiska, które każdy z nas kształtuje, wzmacnia i uzupełnia krok po kroku nowymi świadectwami, doświadczeniami i znaczeniami”. Kultura powraca do swojej misji dawania świadectwa i dokumentowania, narzędzia, dzięki któremu rzeczywistość staje się uchwytna i znacząca, zwłaszcza gdy znaczenia mają tendencję do rozpadania się w bólu – ręka wyciągnięta solidarnie do innych, krucha i zraniona, oferująca utopijne marzenie o „nigdy więcej”.

Go to top